dzień stworzenia

Na początku stworzył Bóg niebiosa i ziemię. Ziemia zaś stała się bezładna i pusta, tak że ciemność rozciągała się nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód. Wtedy Bóg powiedział: Niech się stanie światło! I stało się światło. I zobaczył Bóg, że światło jest dobre. Oddzielił zatem Bóg światło od ciemności. I nazwał Bóg światło dniem, a ciemność nazwał nocą. Tak nastał wieczór i nastał poranek – dzień pierwszy.
Rdz 1,1-5 [PD]

Tradycja żydowska mówi, że stworzenie świata rozpoczęło się 25 dnia miesiąca Elul. Pierwszy akt stwórczy dotyczy tego, co nazywa się Or – czyli światło. Mędrcy żydowscy doszli do wniosku, że owo pierwotne światło [Or] nie miało charakteru fizycznego, lecz było czystą, duchową emanacją Boga. Wszak słońce, księżyc i gwiazdy zostały stworzone dopiero czwartego dnia! Ponadto w tekście hebrajskim wspomniane ciała niebieskie oddane są terminem me’orot – co dosłownie tłumaczy się jako ze świateł. Innymi słowy, ciała niebieskie nie są prawdziwym światłem, ale pochodzą z innych świateł – odległych odbić prawdziwego niebiańskiego Światła Stworzenia.

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości.
J 1,6-8 [BT]

Or jest czymś znacznie większym i wznioślejszym niż światło słońca – jest ono samą esencją stworzenia, najbardziej duchowym jego wymiarem. To światło Życia. Ten rodzaj światła umożliwia pełnię poznania.

Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.
J 1,9 [BT]

Według Talmudu (Chagiga 12a) pierwotne światło było tak potężne, że pozwoliłoby człowiekowi zobaczyć świat od jednego końca do drugiego – nie w sensie fizycznego zasięgu wzroku, ale pełnego, duchowego wglądu w istotę rzeczywistości i strukturę stworzenia. Bóg przewidział jednak, że ludzkość zbłądzi, a grzesznicy mogliby nadużyć tak potężnego narzędzia i wykorzystać je do czynienia zła. Dlatego Bóg postanowił ukryć to światło przed światem. Bóg nie zniszczył światła Or, lecz schował je w strukturze samego stworzenia. Klasyczni komentatorzy Tory oraz mistycy chasydzcy wskazują na trzy główne miejsca ukrycia: Torę, głębię ludzkiej duszy oraz wnętrze materii, która niczym skorupa skrywa boskie iskry pierwotnego światła. Z perspektywy judaizmu zbawienie oznacza powrót do pierwotnego światła Or. To rzeczywistość Olam HaBa – Świata, Który Ma Nadejść. Zbawienie nie jest ucieczką od świata, ale przedarciem się przez zasłonę materii oraz ludzkiego ego i ujawnieniem ukrytego w stworzeniu Boga.

dzień stworzenia

Następnie Bóg powiedział: Niech powstanie sklepienie pomiędzy wodami i niech rozdziela między wodami a wodami! I zrobił Bóg sklepienie; oddzielił wody spod sklepienia od wód znad sklepienia – i tak się stało. I nazwał Bóg sklepienie niebiosami. Tak nastał wieczór i nastał poranek – dzień drugi.
Rdz 1,6-8 [PD]

To jedyny akt stwórczy, po którym Bóg nie stwierdził, że jest to dobre. Oddzielenie wód jest jak oddzielenie wieczności od doczesności. Doczesność przemija. Adam i Ewa po grzechu zostali wygnani z Edenu, aby przypadkiem nie zjedli z owocu Drzewa Życia i tym samym nie żyli na wieki (por. Rdz 3,22-23). Czy powinniśmy postrzegać owo wygnanie w kategoriach kary? To raczej imperatyw Boskiego miłosierdzia, który uchronił człowieka przed utrwaleniem na wieczność grzesznej jego kondycji i otworzył perspektywę zbawienia. Pojawienie się przemijania, które samo w sobie dobre nie jest, okazało się konieczne dla ostatecznego osiągnięcia szczęśliwej wieczności. Punktem styku obu światów – wiecznego i doczesnego – jest sklepienie. To na tymże sklepieniu Bóg w czwartym dniu stwarzania umieści słońce, księżyc i gwiazdy – aby oddzielały światło od ciemności, dzień od nocy, oświecały ziemię i wyznaczały czasy. Wchodzenie w Boży rytm czasu jest jak zakotwiczanie własnej egzystencji pośród doczesnego świata w wieczności, która należy do Boga.

Bo tak mówi Wysoki i Wyniosły, który zamieszkuje wieczność, którego imię to Święty: Ja, który mieszkam na wysokościach i na miejscu świętym, mieszkam też z tym, który jest skruszonego i pokornego ducha, aby ożywić ducha pokornych i ożywić serce skruszonych.
Iz 57,15 [UBG]

dzień stworzenia

Następnie Bóg powiedział: Niech się zbiorą wody spod niebios na jedno miejsce i niech się ukarze suchy ląd! Tak też się stało. Suchy ląd nazwał Bóg ziemią, a zbiorniki wód morzami – i zobaczył Bóg, że to jest dobre. Potem Bóg powiedział: Niech ziemia zakiełkuje trawą, roślinnością wydającą nasienie, drzewem owocowym wydającym owoc, w którym jest nasienie, stosownie do swego rodzaju na ziemi! I tak się stało. Ziemia wypuściła trawę, roślinność wydającą owoc, w którym jest nasienie, według swego rodzaju, i Bóg uznał to za dobre. Tak nastał wieczór i nastał poranek – dzień trzeci.
Rdz 1,9-13 [PD]

Te wersety zdają się wskazywać na nieuniknioną konieczność przemijania tego, co cielesne. Przechodzenie do wymiaru wieczności wymaga umierania. Decyzja wejścia na tę drogę jest jednorazowym aktem, ale samo umieranie stanowi długodystansowy proces oczyszczania i odnawianie umysłu (por. Rz 12,2).

Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne.
1 Kor 15,50 [BT]

Morze w myśli starożytnego Izraela jest uosobieniem śmierci. Izraelici przeszli przez Morze Czerwone jak przez śmierć (zob. 1 Kor 10,2) – do nowego życia na Bożą chwałę. Użyte w tym fragmencie hebrajskie słowo na określenie zbiorników wodnych to mykwe (H4723). Słowo to ma wspólny rdzeń z terminem oznaczającym mykwę – zbiornik z wodą służący w judaizmie do rytualnych oczyszczeń. Praktyka ta jest bezpośrednim pierwowzorem dla tego, co znamy jako „chrzest”. A wiemy, że chrzest jest dla nas zanurzeniem we śmierci Jeszuy, i powstaniem do nowego życia – na Bożą chwałę (zob. Rz 6).

Proces uświęcania dokonuje się poprzez umieranie w nas tego, co nie jest tożsame z Bogiem. Innej drogi nie ma. Dalsza część opisu stworzenia (rośliny wydające nasienie) potwierdza tę zasadę i pokazuje, że jest to proces, który wymaga nieustannego odnawiania – cykl za cyklem.

Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
J 12,24-25 [BT]

Czy to jest łatwe? Nie. Umieranie zawsze boli. Wejście na HaDerech Jeszua (Drogę Zbawienia) jest decyzją na życie w ciągłym dyskomforcie umierania. Jednak jest to zbawienny dyskomfort wąskiej drogi.

Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!
Mt 7,14 [BT]

Ale spokojnie: nabierzcie ducha i podnieście głowy (por. Łk 21,28), bo z tego samego źródłosłowu co słowo mykwe pochodzi także inne fundamentalne hebrajskie słowo – tikwa, czyli nadzieja. Stąd mykwe ma w sobie także głęboko zakorzenioną ideę nadziei i ufnego (nie biernego – aktywnego) wyczekiwania zbawienia od Boga, od którego pochodzi życie, czystość, bezpieczeństwo i przyszłość.

Umieranie, które nierozerwalnie związane jest z doczesnością, jest jednocześnie nadzieją na odrodzenie do wieczności.

dzień stworzenia

A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień czwarty.
Rdz 1,14-19 [BT]

Bóg powołał do istnienia ciała niebieskie – Słońce, Księżyc i gwiazdy – aby wyznaczały ludzkości zamierzony przez Stwórcę rytm czasu. Ów rytm czasu wyznaczany przez ciała niebieskie jest dla przemijającego doczesnego świata ważną płaszczyzną komunikacyjną, jaką Bóg wyznaczył na potrzeby budowania wiecznej relacji z Nim.

Biblia Tysiąclecia mówi, że ciała niebieskie mają wyznaczać „pory roku, dni i lata”. W języku hebrajskim występuje jednak w tym miejscu słowo moadim (H4150), które oznacza nie tyle pory roku (takie jak wiosna, lato, jesień i zima), a specjalny czas przeznaczony i wyznaczony przez Boga na spotkanie z Nim. Moadim to termin, którym w Księdze Kapłańskiej nazwane są święta Pana:

Mów do Izraelitów i powiedz im: Oto czasy święte [moadim (H4150)] Pana [JAHWE], na które będziecie wzywać ich zwołaniami świętymi, to są moje czasy święte [moadim (H4150)]!
Kpł 23,2 [BT]

Mowa tu o Szabacie, o Święcie Paschy i Święcie Przaśników, o Święcie Pierwocin, o Święcie Tygodni oraz o świętach jesiennych, czyli Święcie Trąbienia, Dniu Przebłagania i Święcie Namiotów.

Moadim to Boże wezwanie skierowane do Izraela, ale też do wszystkich, którzy do Izraela się przyłączą (por. Pwt 16). A w świetle Nowego Testamentu, wszyscy, którzy mają uczestnictwo w Nowym Przymierzu, są włączeni w Izrael. Paweł w Liście do Efezjan (Ef 2,11-22) pisze o włączeniu pogan w społeczność Izraela na mocy krwi Jeszuy. A w Liście do Rzymian używa słynnej metafory drzewa oliwnego, nazywając pogan przychodzących do wiary w Jeszuę, dziczkami wszczepionymi (wbrew naturze) w szlachetne drzewo Izraela (Rz 11).

Moadim wyrażają zbawcze intencje Boga. Są wezwaniem ludu Bożego do jednomyślności i do skoncentrowania się wokół konkretnych Bożych interwencji, mających miejsce w konkretnym wyznaczonym przez Boga terminie, aby lud ten odzwierciedlał (odbijał) Boży umysł i serce, Boże intencje i pragnienia, Boże zamiary i plany.

Światło objawienia, które wprowadza zmiany i daje wizję wieczności, dociera do nas właśnie poprzez moadim.

dzień stworzenia

Następnie Bóg powiedział: Niech się zapełnią wody rojem żywych istot, a nad ziemią niech zatrzepocze ptactwo na obliczu sklepienia niebios. Tak więc stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie ruszające się żywe istoty, którymi – stosownie do ich rodzajów – zaroiły się wody. I wszelkie skrzydlate ptactwo według jego rodzaju – i uznał to Bóg za dobre. Wówczas pobłogosławił im Bóg, mówiąc: Rozradzajcie się i rozmnażajcie, i napełniajcie wody mórz. A ptactwo niech się rozmnaża na ziemi! Tak nastał wieczór i nastał poranek – dzień piąty.
Rdz 1,20-23 [PD]

Cały proces kreacji świata polega na oddzielaniu: światła od ciemności, dnia od nocy, wód nad sklepieniem od wód pod sklepieniem. A dzisiaj – istot żyjących w wodach pod sklepieniem od tych, które trzepoczą na obliczu sklepienia.

Opis stworzenia (a tym samym cała Biblia hebrajska) rozpoczyna się od litery Bet. To druga litera alfabetu hebrajskiego. Jej wartość liczbowa wynosi 2. A nic nie jest w Torze przypadkowe. Bóg dał nam swoje Słowo, które w każdym szczególe objawia nam Jego zamysł. Litera Bet o wartości numerycznej dwa, wprowadza motyw dualizmu. Jednocześnie wzywa nas do określonego sposobu postrzegania stworzonego świata – do oddzielania! Prawdy od fałszu i wieczności od doczesności… Tradycja żydowska rozumie ciemność jako nieodłączny, co więcej – konieczny aspekt życia, a naszym duchowym zadaniem jest wydobycie ukrytych iskier świętego światła. W tych czasach, kiedy świat wkracza w ciemność coraz większą, praktyka ta nabiera szczególnego znaczenia… Sukcesywne wybieranie Prawdy jest Drogą Życia wiecznego (por. J 14,6)

Wybierz więc życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo.
Pwt 30,19 [UBG]

dzień stworzenia

Następnie Bóg powiedział: Niech ziemia wyda żywą duszę stosownie do jej rodzajów: bydło, płazy i zwierzęta ziemi według swego rodzaju! Tak też się stało. Bóg uczynił zwierzęta ziemi według ich rodzajów, bydło według jego rodzajów i wszelkie płazy ziemi według ich rodzajów – i zobaczył Bóg, że to jest dobre. Następnie Bóg powiedział: Uczyńmy człowieka na nasz obraz, na nasze podobieństwo, i niech panuje nad rybami morza, i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem, który pełza po ziemi. I stworzył Bóg człowieka na swój obraz, stworzył go na obraz Boga – stworzył ich jako mężczyznę i jako kobietę. Potem błogosławi im Bóg i powiedział im Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie, i napełniajcie ziemię i podporządkujcie ją sobie: panujcie nad rybami mórz i nad ptactwem niebios, i nad wszelkim zwierzęciem, które pełza po ziemi! Potem Bóg powiedział: Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie, na całej powierzchni ziemi, i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie – to niech wam służy za pokarm! Wszystkim zaś zwierzętom ziemi i wszelkiemu ptactwu niebios, i wszystkiemu, ce pełza po ziemi, w czym jest żywa dusza, daję do jedzenie wszelkie zielone rośliny. Tak też się stało. I spojrzał Bóg na to wszystko, czego dokonał, a oto było to bardzo dobre. Tak nastał wieczór i nastał poranek – dzień szósty.
Rdz 1,24-31 [PD]

Zgodnie z tradycją, pierwszy dzień miesiąca Tiszri jest rocznicą szóstego dnia stworzenia. Wraz z zaistnieniem ludzkiej świadomości, która zdolna była zobaczyć materialną rzeczywistość i uwielbić jej Stwórcę, zaczął być także postrzegany i mierzony ten wymiar jej egzystencji, jaką jest czas. Kolejna cyfra odmierza lata liczone od dnia stworzenia człowieka.

Znamiennym jest, że rok hebrajski rozpoczyna się dwoma ostatnimi dniami stworzenia: stworzeniem człowieka i Szabatu, a kończy natomiast pięcioma dniami stworzenia, obejmującymi świat fizyczny, materialny. Człowiek jako istota wyższa o właściwych tylko sobie cechach wykraczających poza biologiczną definicję, takich jak rozum, moralność i duchowość, oraz Szabat, będący przedsmakiem Olam HaBa, wskazują na wyżyny ludzkiej egzystencji i jej ostateczny cel.

To nie jest przypadek, a strategiczne przesłanie.

Taki układ kalendarza uczy bardzo ważnej zasady, która wywraca piramidę Maslowa do góry nogami! Mamy rozpoczynać rok nie od troski o przetrwanie, nie od próby zabezpieczenia potrzeb biologicznych i finansowych, ani nie od budowania własnego poczucia bezpieczeństwa, a od wizji! Z początkiem roku mamy wejrzeć w głąb siebie, aby nasz wzrok spotkał się ze wzrokiem Boga – mamy zobaczyć siebie w taki sposób, w jaki On nas widzi. Mamy znaleźć odpowiedź na pytanie „kim mam być?”, „kim chcę być?”. I przeżyć otwierający się rok jako realizację owej wizji. Niższe sfery naszej egzystencji mają podporządkować się tej wizji, dostosować do niej. Nie odwrotnie.

Tego uczy nas hebrajski kalendarz:

Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
Mt 6,31.33 [BT]

dzień stworzenia

I zostały ukończone niebo i ziemia i wszystkie ich możliwości. Ukończył Bóg na siódmy dzień Swoje czynności, które wykonywał. I zaprzestał w siódmym dniu wszelkich swoich czynności, które wykonywał. Pobłogosławił Bóg siódmy dzień i uświęcił go. Bo w nim zaprzestał wszelkich Swoich czynności, które Bóg stworzył do wykonania.
Rdz 2,1-3 [TPL]

W tradycji żydowskiej celebracja rozpoczynającego się nowego roku (Rosz HaSzana) jest świętem dwudniowym. Żydzi łączą rocznicę stworzenia człowieka z rocznicą stworzenia Szabatu niejako w jeden długi świąteczny dzień. To oddaje najgłębszy sens powołania człowieka – powołania do wieczności.

Jeden z największych żydowskich myślicieli XX wieku, rabin Abraham Joshua Heschel nazwał Szabat „iluminacją” (oświeceniem). Przynosi on światło, które przenika i nadaje sens pozostałym sześciu dniom. W myśli żydowskiej cotygodniowy Szabat to moment, w którym pierwotna światłość na chwilę przebija się przez zasłonę doczesności, aby przypomnieć człowiekowi, skąd pochodzi i dokąd zmierza…

W żydowskiej filozofii czasu historia świata dzieli się na dwie zasadnicze ery, odzwierciedlające opisany w Księdze Rodzaju akt kreacji: 6000 lat „dni powszednich” (trudu odnowy stworzenia) oraz siódme tysiąclecie, czyli Erę Mesjańską. To siódme tysiąclecie zapoczątkowuje coś, co nigdy się nie skończy – wieczny Szabat. Celem cotygodniowej praktyki Szabatu jest przygotowanie naszej duszy do tego, by potrafiła odnaleźć się w wieczności. To z jednej strony trening, a z drugiej – realny przedsmak tego ostatecznego, kosmicznego pokoju i odkupienia. Szabat w myśli żydowskiej jest bezpośrednim i namacalnym doświadczaniem wieczności.

Ostateczne odkupienie (zbawienie w ujęciu eschatologicznym) polega na tym, że w Erze Mesjańskiej Bóg zdejmie zasłonę z fizycznego świata. Cała materialna rzeczywistość stanie się przezroczysta. Człowiek powróci do stanu czystej, nieustannej komunii z boskim światłem, gdzie zniknie dualizm między tym, co cielesne, a tym, co duchowe. Wieczność.

Dopóki światłość macie, wierzcie w światłość, abyście byli synami światłości.
J 12,36 [BT]

Przeczytaj także: