Znamienną datą w miesiącu Tamuz jest 17 jego dzień. To nie jest najszczęśliwsza data. To raczej ciemna chwila w historii narodu wybranego. To dzień, w którym Mojżesz zszedł z góry Synaj trzymając kamienne tablice z dziesięcioma wypowiedziami Boga. Kiedy jednak zszedł, zastał lud Izraela oddany kultowi złotego cielca. Izrael bałwochwalił…
Widząc to Mojżesz rozbił kamienne tablice.
Dlaczego to zrobił?
Raszi, wielki żydowski komentator Tory, porównuje owe tablice do sytuacji, w której król (Bóg) spisuje kontrakt małżeński (ketubę) z kobietą, która w tym samym czasie go zdradza. Świadek (Mojżesz) drze kontrakt przed jego wręczeniem. Dzięki temu kobieta (Izrael) może być sądzona łagodniej – jako panna, która zbłądziła, a nie jako mężatka popełniająca cudzołóstwo[1], [2] .
[1] „Można to porównać do króla, który udał się za morze i zostawił swoją narzeczoną ze służącymi. W tym czasie poszła ona i zadała się z innym mężczyzną. Wtedy jej swat wziął jej dokument małżeński (ketubę) i go rozdarł. Powiedział: »Jeśli król zdecyduje się ją skazać, powiem mu: Ona nie jest jeszcze twoją żoną, bo kontrakt został zniszczony przed wejściem w życie«”. Raszi, Komentarz do Księgi Wyjścia (Szmot), 34:1. Zob. także Midrasz Tanchuma (rozdział Ki Tisa, par. 30/39) oraz Szmot Raba (Midrasz do Księgi Wyjścia) 43:1.
[2] Dokładnie w ten sam sposób Józef chciał obronić Miriam przed surową karą, jaka mogła ją spotkać w związku z pozamałżeńską ciążą. Ta zbieżność doskonale pokazuje, że autorzy Nowego Testamentu – podobnie jak mędrcy spisujący Midrasze – myśleli w tych samych kategoriach prawnych starożytnego judaizmu. Obie sytuacje, kiedy wyłączymy je z tegoż kontekstu, pozostają niezrozumiałe.
Mojżesz zaś zszedł z góry z dwiema tablicami Świadectwa w swym ręku, a tablice były zapisane na obu stronach, zapisane na jednej i na drugiej stronie. Tablice te były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga, wyrytym na tablicach. A Mojżesz zbliżył się do obozu i ujrzał cielca i tańce. Rozpalił się wówczas gniew Mojżesza i rzucił z rąk swoich tablice i potłukł je u podnóża góry. Zatrzymał się Mojżesz w bramie obozu i zawołał: «Kto jest za Panem, do mnie!» A wówczas przyłączyli się do niego wszyscy synowie Lewiego. I rzekł do nich: «Tak mówi Pan, Bóg Izraela: „Każdy z was niech przypasze miecz do boku. Przejdźcie tam i z powrotem od jednej bramy w obozie do drugiej i zabijajcie: kto swego brata, kto swego przyjaciela, kto swego krewnego”». Synowie Lewiego uczynili według rozkazu Mojżesza, i zabito w tym dniu około trzech tysięcy mężów.
Wj 32,15-16.19.26-28 [BT]
Talmud stwierdza, że nie ma w historii Izraela nieszczęścia, które nie zawierałoby w sobie choć małej części kary za grzech złotego cielca[3]. Wprawdzie Mojżesz wyprosił u Boga wybaczenie na poziomie relacyjnym, jednak nie zmienia to faktu, że każdy grzech ma swoje kosmiczne konsekwencje.
[3] Sanhedryn 102a
Idź teraz i prowadź ten lud, gdzie ci rozkazałem, a mój anioł pójdzie przed tobą. A w dniu mojej kary ukarzę ich za ich grzech.
Wj 32,34 [BT]
Każde kolejne nieszczęście narodu żydowskiego jest choć częściowo powiązane z tym grzechem, a dzień 17 Tamuz jest kumulacją narodowych nieszczęść. Grzech złotego cielca stał się niczym wyłom, przez który inne wielkie nieszczęścia przedostały się do historii Izraela. Duchowe pęknięcie, do którego doszło tego dnia, utorowało drogę między innymi dla fizycznego pęknięcia murów Jerozolimy wieki później: 17 dnia miesiąca Tamuz w 70 roku n.e. po blisko pięciu miesiącach oblężenia Rzymianie sforsowali fortyfikację Świętego Miasta, kładąc kres trwającemu od 66 roku n.e. Wielkiemu Powstaniu Żydowskiemu przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu. Wydarzenie to było bezpośrednim wstępem do zniszczenia Drugiej Świątyni. Dla narodu żydowskiego 17 Tamuz stał się symbolem utraty suwerenności i początkiem trwającego dwa tysiące lat wygnania (galut).
Grzech złotego cielca jest jedną z wielkich zagadek w Torze.
Synowie Izraela właśnie dopiero co byli świadkami Bożego objawienia, w którym Bóg zwraca się bezpośrednio do ludzi z grzmiącej góry, mówiąc: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu…” (Wj 20,2-4). Czterdzieści dni później synowie Izraela tworzą wyobrażenie krowy i oświadczają: „To jest twój bóg, Izraelu, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej!”.
Być może nie powinniśmy być aż tak zdumieni i oburzeni tym natychmiastowym odwróceniem…
Wiele osób patrzy na złotego cielca jako na zupełnie niedotyczący ich jawny akt sprzeniewierzenia się prawowitej wierze. Mamy tendencję, aby utożsamiać kult złotego cielca z innowierstwem, takim jak buddyzm, New Age, Hare Kryszna… W najlepszym wypadku pod złotym cielcem widzimy wartości, którym zdolny jest bez opamiętania zaprzedać się człowiek: pieniądze, władza czy prestiż. Tymczasem bałwochwalstwo w rzeczywistości przybiera znacznie bardziej subtelne rysy.
Izraelici w złotym cielcu zwizualizowali własne wyobrażenie Boga. Właśnie TEGO Boga, który wyprowadził ich z Egiptu. Kiedy wykonali odlew, powiedzieli sobie: «Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej». Nazwali go dokładnie w ten sam sposób, w jaki Bóg przedstawił im siebie: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej”. To ich własne wyobrażenie Boga stało się przedmiotem ich kultu. De facto ich wyobrażenie Boga zajęło miejsce Boga. W takim kontekście zagrożenie bałwochwalstwem przestaje być aż tak abstrakcyjne. Przed tymże wyobrażeniem Boga, powstałym na skutek zatracenia więzi z Mojżeszem, ludzkie usta oznajmiły: «Jutro będzie uroczystość ku czci Pana». To szczególnie znamienne wobec faktu, że jedyny prawdziwy Bóg w rozmowie z Mojżeszem sam ustala daty świąt, do przestrzegania których wzywa swój lud wybrany, i o których mówi „to są moje czasy święte!” (por. Kpł 23,2).
Majmonides (inny znamienny żydowski komentator Tory) twierdzi, że głównym celem całej Tory jest wyplenienie bałwochwalstwa spośród Bożego ludu. Dopóki jednak Prawo pozostaje na zewnątrz człowieka (jako litera wyryta na kamieniu), napotyka ono na opór ludzkiego wnętrza. Złoty cielec udowodnił, że człowiek może stać u stóp płonącej Góry Synaj, słyszeć głos samego Boga, mało tego – może nawet przyrzekać swe posłuszeństwo, a mimo to jego serce pozostanie niezmienione. Narzędzie (Tora) jest doskonałe, ale materiał (ludzkie serce) był zbyt słaby.
Narodzeni na nowo nie próbują już przysięgać swego posłuszeństwa. Zamiast tego PRZYJMUJĄ Ruach HaKodesh (Ducha Świętego). On dokonuje tej niezwykłej transformacji – zamienia kamienne serce na serce żywe, mięsiste.
Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu.
Jr 31,33 [BT]
Pod Synajem Izrael próbował dosięgnąć Boga własnym wysiłkiem, własną interpretacją, własnym (ludzkim) staraniem – od dołu do góry – i poniósł klęskę, której symbolem stało się 3000 zabitych. Na Syjonie to Bóg zstąpił Swoją łaską – od góry do dołu – dając ludziom Swego Ducha: Prawo wypisane na sercu, wewnętrzną moc do życia według Tory. Efektem tej przemiany było 3000 zbawionych.
«Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego». Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.
Dz 2,38.41